Czy Robinson Crusoe może być straszny? Recenzja dodatku Opowieści Niesamowite!

2019-10-31
Czy Robinson Crusoe może być straszny? Recenzja dodatku Opowieści Niesamowite!

Robinson!
Chyba nie trzeba przedstawiać. Każdy kto chociaż trochę liznął temat planszówek zna ten tytuł Pana Trzewiczka! Z okazji zbliżającego się Halloween, w dzisiejszym wpisie postaram się krótko (co nie znaczy, że tak będzie! :D) opisać wrażenia z gry i nakreślić klimat w wersji podstawowej oraz rozgrywki w trybie horroru z dodatku „Opowieści Niesamowite”. Specjalnie pomijam temat kampanii z tego rozszerzenia, zostawiając go na jeden z kolejnych wpisów.

Podstawowy Robinson to typowa przygotówka serwująca nam co chwilę nowe zwroty akcji. Jest to gra kooperacyjna, czyli stawiająca na wspólne wysiłki graczy. Nie musimy dzięki temu walczyć przeciw sobie. Naszym oponentem jest wyspa na której się rozbiliśmy i panujące na niej warunki. Głównym zamysłem jest przetrwanie wszystkich rozbitków! Oczywiście dokładne cele są wskazane na scenariuszach, które mamy do rozegrania np. zebranie odpowiedniej ilości drewna i rozpalenie wielkiego ogniska, aby przepływające obok statki mogły nas zauważyć z daleka i ocalić. Trzeba się śpieszyć aby pora deszczowa nie popsuła nam planów! (Mamy na to 12 tur). Jednym z moich ulubionych scenariuszy jest ten zatytułowany „Rodzina Robinsonów” w którym niestety, nie mamy możliwości powrotu do cywilizacji i musimy osiedlić się na wyspie. Z czasem rodzą się dzieci. Musimy wybudować schronienie, stworzyć potrzebne do życia przedmioty oraz wyżywić siebie i potomstwo. To jest dopiero wyzwanie! Pamiętajmy jednak o tym, że wszyscy musimy przetrwać cały scenariusz! W innym wypadku wszyscy gracze ponoszą porażkę.

Wydaje się proste? Nic bardziej mylnego… Na wyspie czeka nas szereg niemiłych zaskoczeń, które pokrzyżują nam plany! A to bestie zaatakują nasz obóz pożerając zapasy jedzenia! A to sztorm zniszczy nasze schronienie. Czasem zgubimy się w dżungli, poszukując jedzenia. Nawet zwykłe skaleczenie może się przeobrazić w groźną tropikalną chorobę. Nie ma co się załamywać, trzeba działać dalej. O dziwo, czasem trafiają nam się miłe niespodzianki (jednak zdecydowanie rzadziej :D) Jakie? To już pozostawiam Wam do odkrycia!

Moim zdaniem gra bardzo mocno siedzi w klimacie. Opisy oraz grafiki na kartach, scenariusze, kości - imitujące losowość pogody, talia dzikich bestii, skrzynie z wraku statku, rum znaleziony na plaży. Te elementy nie dają nam ani na moment uciec od tematyki rozbitków! Dyskusje ze współgraczami dają nam dodatkowe wrażenie pobytu na wyspie, kłócąc się o to czy zbieramy podmokłe drewno z wraku na opał czy może odpoczniemy i opatrzymy rany otrzymane po sztormie, a może nazbieramy dużych liści aby chronić się tej nocy przed deszczem! Nie na darmo użyłem słowa dyskusja, ponieważ twórca gry bardzo dobrze rozwiązał problem lidera w grach kooperacyjnych. Nie ma tutaj jednej dobrej decyzji, którą taki lider narzuca. Mamy jeden cel ale wiele ścieżek do zwycięstwa i każda z nich jest dobra. W ten sposób wszyscy gracze mają możliwość wykazania się i przedstawiania własnych argumentów. Daje nam to dużo frajdy z rozgrywki.

Robinson: Opowieści Niesamowite- recenzja

Dodatek „Opowieści Niesamowite” wprowadza do rozgrywki tryb horroru. Oryginalny tytuł gry to „Robinson Crusoe – Przygoda na Przeklętej Wyspie”. W tym trybie rzecz nadal dzieje się na wyspie i dopiero teraz przydomek „Przeklęta” nabiera prawdziwego znaczenia. Oprócz przeciwności jakie niesie za sobą sam pobyt na bezludnej wyspie, dowiadujemy się, że panują na niej bliżej nieokreślone siły, powodujące serię niefortunnych zdarzeń. Wieczorna mgła przybiera krwawy kolor, odbicie w tafli wody ukazuje nie twoje oblicze, las do Ciebie szepce a Ty popadasz w coraz większą paranoję. Twój niepokój rośnie! W ten sposób stajesz się zagrożeniem dla samego siebie i towarzyszy. Oprócz tego pojawiają się także nowe postacie zwane kultystami. Kultyści to rodowici mieszkańcy wyspy, których możemy napotkać podczas polowania i nie wróży to nic dobrego! Bez broni mistyczniej lepiej się do nich nie zbliżać. Podobnie jak w wersji podstawowej klimat trafiony. Opisy z kart i niektóre grafiki powodują ciarki na plecach. A jeśli gramy wieczorem z delikatnie przyciemnionym światłem, mamy dodatkowy plus do klimatu. Na Halloween jak znalazł. :D

Robinson

Rozszerzenie wprowadza dodatkowe elementy jak wspomniana już talia kultystów, karty stanów, dodatkowe karty tajemnic i przygód oraz wiele innych. Dodatkowo nowe plansze postaci z opcją otrzymywania nie tylko ran fizycznych ale też obrażeń psychicznych. W tej opcji gry nie przegrywamy po śmierci jednej postaci, ale jeśli doprowadzimy ją do utraty zmysłów to musimy wziąć pod uwagę, że jej szalone alter ego biega gdzieś po wyspie i może wpakować nas w niezłe tarapaty. W tym trybie możemy rozegrać dowolny scenariusz z wersji podstawowej czy dodatków. Od razu trzeba podkreślić, że nie jest łatwo wygrać partię tej gry. Dzięki temu satysfakcja ze zwycięstwa jest jeszcze większa! Ze swojej strony życzę Wam świetnej zabawy i gęsiej skórki podczas wyprawy w głąb nieznanego!

Na koniec powiem, iż ja jednak pozostaję fanem podstawowej - przygodowej wersji gry, co nie znaczy, że z dodatkiem nie jest świetna. :D

Ps: Mój egzemplarz posiada dedykację samego Ignacego Trzewiczka – twórcy gry. :D

Średnia ocena to 6/6.

Jaskiniowiec Emil

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel